W pewnym wieku trudno znaleźć faceta…, czyli Wasze historie

Kobieta z kawą i przy świecach zapisująca notatki przygotowujące do speed dating, Singielka z Warszawy, jak znaleźć faceta

Z nieukrywaną przyjemnością publikujemy na naszym blogu rozważania Julii, która była na szybkich randkach u Amora. Przeczytajcie jej wrażenia po speed dating – dziękujemy Ci Julio, że się nimi chciałaś podzielić. My wierzymy, że w każdym wieku można znaleźć faceta… i zapraszamy do lektury.

W pewnym wieku trudno znaleźć faceta…

Właśnie tak brzmi obiegowa opinia dotycząca „dziewczyn” 50+ 😉

Czy to prawda ?  Łatwo czy trudno ?  Gdzie i jak ?

Zastanówmy się wspólnie Dziewczyny w każdym wieku.

Zapraszam Was drodzy czytelnicy do wspólnych rozważań i podzielenia się Waszymi wnioskami pod moim wpisem.

Byłam pierwszy raz w życiu (lepiej późno niż wcale) na spotkaniu dedykowanym dla dziewczyn i chłopaków 50+. Młode pokolenie nazywa nas Boomerami (jak młodzi nazywają sami siebie ?)

Staram się mimo metryki „ nadążać i być gramotną, zasadniczo łapię o co biega” … i jestem otwarta na nowe rozwiązania, dlatego postanowiłam dać sobie szansę na poznanie nowych osób i wziąć udział w Szybkich Randkach u AMORA.

Trochę faktów o Speed dating

Czy wiecie, że metodę speed dating wymyślił Rabin z USA w 1998 i jest definiowana jako ” metoda zawierania kontaktów międzyludzkich o charakterze miłosnym”.

Nowa/stara metoda – ma już 27 lat, która daje możliwość bezpośredniego poznania kogoś, do kogo mocniej zabije nasze serce, pojawi się „chemia”, czy dosięgnie nas przysłowiowa „strzała Amora”.

Jak randkowanie się zmieniło na przestrzeni lat?

W moich boomerskich czasach, bez internetu i aplikacji randkowych, ludzi poznawało się wszędzie gdzie byli: na podwórku, w szkole, na koloniach i obozach harcerskich, na tzw. kółkach zainteresowania, na dyskotekach i kursach tańca, na prywatkach, potem na studiach, spotkaniach w akademiku, praktykach studenckich, na ślubie koleżanki itd.

Pod koniec okresu edukacji w wieku 22-25 większość ludzi była już „sparowana”, pojawiały się pierwsze małżeństwa i dzieci u przyjaciół ze szkolnej paczki. Dziewczynie, która kończyła studia i była bez „ kawalera” groziła wizja staropanieństwa, chyba że w pracy trafił się wolny mężczyzna lub na imieninach u ciotki została “wyswatana”. Mężczyzna bez pary w tym wieku rozwijał skrzydła, cieszył się życiem i robił karierę.

Czy w tamtych czasach było łatwiej „poznać faceta”, niż 25 lat później? Bez internetu, komórki i aplikacji randkowych, gdy bez wychodzenia z domu można randkować online, przeglądać dziesiątki profili kandydatów. Bez szybkich randek?

Obiektywnie rzecz oceniając było mniej dostępnych metod aby „znaleźć mężczyznę czy kobietę”, lecz może właśnie dlatego, ludzie byli bardziej kreatywni i otwarci na zawieranie znajomości w różnych okolicznościach, które oferowało im życie i bezpośredni kontakt. Łapali każdą szansę. Mężczyźni zagadywali do kobiet które wpadły im w oko na ulicy, w pracy, w kawiarni, w autobusie itd.

Realne małżeństwa które znam z tamtych czasów, poznały się przy kiosku w pracy, na korytarzu instytutu naukowego, na dworcu autobusowym, przy samochodzie gdy „poszła opona”, a nawet w szpitalu… każda okazja była dobra.

Waga pierwszego wrażenia

Aby się poznać trzeba się spotkać, zobaczyć, spojrzeć w oczy, usłyszeć tembr głosu, poczuć dotyk dłoni przy powitaniu. Poczuć aurę drugiego człowieka. Tylko bezpośredni kontakt daje taką możliwość. I to bardzo szybko – pierwsze wrażenie według wyliczeń badaczy tematu trwa średnio 7 sekund!

Taką możliwość dają właśnie szybkie randki – podczas jednego wieczoru spotykasz mężczyznę/kobietę, robisz pierwsze wrażenie na rozmówcy, on na tobie też. Rozmawiasz, pytasz, słuchasz, widzisz realną osobę, słyszysz jej śmiech, sposób mówienia, gestykulację, spoglądasz w oczy. Siedem sekund, mózg i podświadomość dokonują błyskawicznej oceny …. i już wiesz czy to ta osoba!

Na szybkich randkach, w krótkim czasie dwóch godzin poznaję aż 8-12 mężczyzn, wynik całkiem dobry jak na jeden dzień, szczególnie dla dziewczyny 50 +, gdzie mężczyzn „z odzysku” w adekwatnym wieku nie spotyka się na co dzień.

To także doskonała szansa aby zobaczyć „w pigułce” różnorodność mężczyzn, poznać ich historie. To szansa aby samej sobie zadać pytanie: co mi się podoba?, czego potrzebuję?, co akceptuję?, a czego zdecydowanie nie. To pomaga urealnić i doprecyzować swoje własne preferencje.

Ciekawa lekcja

Poznając różnych mężczyzn, poznaję także siebie.

Ciekawe wnioski dają też wyniki, kogo wybrałam ja i kto mnie wybrał? Czy jest matching i jak to się ma do przebiegu rozmów i pierwszego wrażenia?

Wszystko zależy od naszych wzajemnych preferencji i wyborów.

” Z tym największy jest ambaras, aby dwoje chciało na raz.” 😉

Julia.